Komunikacja, Straż Miejska i inwestycje - Burmistrz w TV Zachód
O ostatniej, nadzwyczajnej sesji Rady Miasta, o sytuacji w Straży Miejskiej oraz o miejskich inwestycjach mówił na antenie TV Zachód burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. Poniżej nagranie audycji oraz jej zapis tekstowy.
Ryszard Bańka: Kilka pytań do Jerzego Hardie-Douglasa. Dzień dobry. W studiu Telewizji Zachód gościmy pana burmistrza. Dzień dobry, panie burmistrzu.
Jerzy Hardie-Douglas: Dzień dobry, witam Państwa.
Ryszard Bańka: Panie burmistrzu, porozmawiajmy o poniedziałku – to był, powiedziałbym, dziwny dzień. Nie pamiętam nadzwyczajnej sesji, która trwałaby cztery godziny. Zazwyczaj zajmowało to 10–15 minut, a tutaj cztery godziny. To oznacza, że temat był bardzo ważny i wymagający szerokiego omówienia.
Jerzy Hardie-Douglas: Tak, tematyka jest wszystkim znana, dość kontrowersyjna. W grudniu przegłosowaliśmy – zresztą jednym głosem – powrót do płatnej komunikacji. Nie chcę powtarzać całej narracji, dlaczego to jest konieczne, bo wielokrotnie to tłumaczyłem. Ktoś to przyjmuje do wiadomości albo nie. Znam sytuację komunikacji miejskiej i uważam, że nie można dalej w to brnąć, ponieważ doprowadzimy spółkę do całkowitej ruiny, a już jest w bardzo kiepskim stanie. Jest to zresztą opisywane przez nasze media; rzetelne informacje o stanie spółki przekazywał m.in. prezes w swoich wypowiedziach.
W grudniu przegłosowaliśmy powrót do płatności, z czym radni Koalicji Obywatelskiej nie mogą się pogodzić. Lansują populistyczną tezę, że można dalej jeździć za darmo i że powrót do opłat będzie olbrzymią krzywdą dla mieszkańców Szczecinka. Umówmy się: to nie jest odpłatność komercyjna, lecz symboliczna. Występuje tu jednak efekt skali – przy dużej liczbie pasażerów nawet niewielkie opłaty dają przychód, który jest nam potrzebny, by dołożyć do tego, co dziś wypracowuje komunikacja, a co obecnie nie wystarcza.
Radni opozycji chcą to za wszelką cenę zablokować. Wymyślili uchwałę, która wprowadzałaby tyle zwolnień dla różnych grup, że de facto wpływów z biletów by nie było. To demagogia. Chcieli całkowicie zwolnić z opłat dzieci i młodzież, co z przewidywanych 2,5 mln zł dochodu rocznego wyeliminowałoby około 1,4 mln zł. Do tego doszły kolejne propozycje: darmowe przejazdy dla wszystkich emerytów i osób powyżej 65. roku życia (niezależnie od tego, czy są ze Szczecinka) oraz dla krwiodawców. Z krwiodawcami byśmy się zgodzili, bo to niewielka grupa zasłużonych ludzi, ale całokształt tych propozycji miał całkowicie zdemolować uchwałę grudniową.
Zwołali sesję nadzwyczajną – mieli do tego prawo (sześć podpisów). Liczyli, że ich wniosek przejdzie i pokażą, jak silna jest opozycja, a jak „bezsilny” burmistrz. Na szczęście tak się nie stało. Większość radnych wykazała się zdrowym rozsądkiem – 12 osób głosowało przeciw. Sesja była chaotyczna, a uchwała Koalicji Obywatelskiej przygotowana niechlujnie, prawdopodobnie w pośpiechu.
Próbowali zwołać sesję w terminie, w którym byłem na urlopie, by odbyła się bez mojej obecności. Jednak przez błąd formalny przy składaniu podpisów termin przesunął się o jeden dzień i ten „makiaweliczny” plan się nie powiódł. Sesja odbyła się w poniedziałek. Była długa i nerwowa, ale sukces wieńczy dzieło. Wiem, że niektórzy spytają: „Co to za sukces, skoro wracają opłaty?”. Te opłaty są jednak symboliczne. Demonizuje się problem „drenowania kieszeni”. Miesięczny abonament dla dzieci i młodzieży będzie kosztował 45 zł. To wychodzi 1,50 zł dziennie za nielimitowane przejazdy. Twierdzenie, że to załamie budżety domowe, to traktowanie mieszkańców jak idiotów. Oczywiście, stosuje się socjotechnikę: „A co jak ktoś ma piątkę dzieci? To już 7,50 zł dziennie!”.
Musimy wrócić do płatnej komunikacji, bo inaczej będziemy musieli ograniczać linie. Autobusy będą jeździły rzadziej, nie będzie rozwoju. Nie warto oszczędzać 1,50 zł dziennie, by ostatecznie nie mieć czym jeździć.
Ryszard Bańka: Ale Karta Mieszkańca również wprowadza pewne udogodnienia, zwłaszcza dla osób starszych.
Jerzy Hardie-Douglas: Tak, ale panuje duża dezinformacja, uprawiana m.in. przez pana Marka Ogrodzińskiego. Ludzie myślą: „Inteligentny człowiek, lekarz, więc pewnie mówi prawdę”. A on zapomina dodać, że osoby powyżej 65. roku życia z Kartą Mieszkańca będą jeździły za darmo. To ogromna grupa pasażerów. Większość osób w wieku produkcyjnym i tak jeździ samochodami. Jeśli zwolnimy z opłat wszystkich seniorów i całą młodzież, to z wpływów zostanie garstka. To byłoby bezsensowne.
Powtarzam to jak mantrę: nie jestem od tego, by za wszelką cenę przypodobać się mieszkańcom. Lubię, gdy ludzie uważają, że mądrze rządzę, ale muszę podejmować trudne decyzje. To jedna z nich. Innego wyjścia nie ma. Prezes Merk wielokrotnie o tym mówił. Wygląda na to, że niektórym zależy na zasadzie „im gorzej, tym lepiej”. Po wyborach liczyłem na porozumienie z Platformą/Koalicją – to moja była partia, z której mnie usunięto, ale nie mam żalu. Liczyłem na rozsądek, a mamy nieustanną konfrontację i negowanie wszystkiego: inwestycji, pomysłów, decyzji personalnych.
Opozycja milczy natomiast o tym, w jakim stanie miasto zostawił pan Daniel Rak. W jakim stanie są spółki? Musieliśmy płacić kary wygenerowane przez poprzedni zarząd PGK. Sytuacja ZGM-u była fatalna przez zaniechanie podnoszenia czynszów. To są niepopularne decyzje – nikt nie chce podwyżki o 50 groszy, ale bez tego się nie da. Tak zwana stawka odtworzeniowa metra kwadratowego rośnie w postępie geometrycznym, a my płacimy coraz mniejszą jej część, co generuje kłopoty w ZGM-TBS.
To samo z Aqua-Turem. To nie tylko niecka basenowa, ale całe „podbasenie” – zapraszam tam z kamerą, by zobaczyć, do jakiego stanu doprowadzono sprzęt przez brak inwestycji. Spółki takie jak MEC czy PWiK radzą sobie dobrze, bo pobierają opłaty od mieszkańców. Reszta wymaga naprawy i ładowania pieniędzy. To mało widowiskowe, ale konieczne. Naprawa musi polegać na zaniechaniu darmowej komunikacji i wprowadzeniu Stref Płatnego Parkowania. Pieniądze z parkingów będą szły na komunikację miejską – na odnowę taboru i nowe linie. Na to potrzeba 2–3 lat. Chcemy „zamrozić” dopłatę z budżetu na poziomie ok. 11,5 mln zł, a dodatkowe zyski przeznaczać na rozwój.
Ryszard Bańka: Wspomniał Pan też o dywersyfikacji dochodów komunikacji.
Jerzy Hardie-Douglas: Tak, komunikacja mogłaby świadczyć inne usługi, np. badania pojazdów, choć tam akurat zepsuł się podnośnik i trzeba kupić nowy za duże pieniądze. Prowadziliśmy poważne rozmowy z firmą Silva (obsługującą Kronospan). Komunikacja mogłaby np. wymieniać opony w ich ciężarówkach, ale do tego trzeba sprzętu i kontenerów. Moglibyśmy naprawiać ich kontenery – to opłacalna działka, ale znów: potrzeba miejsca, spawaczy i sprzętu. Można by też myć ciężarówki, ale nasza myjnia jest w stanie niemal agonalnym. Aby czerpać korzyści z dywersyfikacji, najpierw trzeba zainwestować, a komunikacja nie ma na to funduszy.
Ryszard Bańka: Miejmy nadzieję, że to się unormuje. Panie burmistrzu, pani Justyna Pietrzkiewicz po odejściu ze Straży Miejskiej wysłała list do redakcji „Tematu”. Czytał pan go?
Jerzy Hardie-Douglas: Znam ten list, byłem jego adresatem już wcześniej.
Ryszard Bańka: Czy ten list będzie miał dalszy ciąg? Chodzi o sytuację, jaką zastała w Straży.
Jerzy Hardie-Douglas: Gdybym nie znał sytuacji w Straży Miejskiej, nie doszłoby do zmiany komendanta. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak to wyglądało od środka – a dobrze nie było. Pani Pietrzkiewicz, nad której odejściem bardzo ubolewam, zrobiła tam porządek. Wdrożyła też system sztucznej inteligencji do monitoringu, który za miesiąc powinien już w pełni działać.
Oczywiście „nowa miotła” nie wszystkim się podoba. Niektórzy skarżyli się na mobbing, ale umówmy się: jeśli kogoś „delikatnie zachęca się” do pracy, do której nie był przyzwyczajony, to nie jest mobbing. Pani Pietrzkiewicz to osoba niezwykle kulturalna, z doktoratem, fachowiec na odpowiednim miejscu. Z nieznanych mi przyczyn złożyła wypowiedzenie.
Straż Miejska dostała teraz dodatkowe pieniądze (ponad 100 tys. zł) na bezpieczeństwo i monitoring. Dzięki pracy naszego ratuszowego automatyka mamy nowatorski sposób montażu kamer na słupach oświetleniowych. Działają one 24 godziny na dobę bez konieczności robienia skomplikowanych przyłączy. To pomysł godny opatentowania. Dzięki temu, zamiast trzech kamer w starym systemie, możemy za tę samą kwotę powiesić dziesięć. Jedną taką kamerę postawiliśmy przy Lidlu – skończyło się tam nielegalne wystawianie aut na sprzedaż. W ciągu dwóch lat zmonitorujemy całe miasto.
AI pozwoli to ogarnąć – przy stu kamerach człowiek nie wyłapie wszystkiego, a algorytm natychmiast zaalarmuje, gdy np. dojdzie do kolizji, ktoś upadnie na chodnik lub przejdzie na czerwonym świetle.
Ryszard Bańka: Czyli „Wielki Brat” będzie patrzył wszędzie?
Jerzy Hardie-Douglas: Bez obaw, to nie inwigilacja. Dostęp do danych jest ściśle regulowany – na prośbę sądu, prokuratury lub policji. To zwiększy skuteczność poszukiwania osób zaginionych czy namierzania skradzionych aut na wlotach do miasta. Za dwa lata statystyki policyjne pokażą, że jest bezpieczniej. Tabliczki „Miasto monitorowane” będą mówiły prawdę.
Ryszard Bańka: Panie burmistrzu, rondo przy ulicy Wyszyńskiego się opóźnia. Miało być gotowe do końca kwietnia.
Jerzy Hardie-Douglas: Nastąpiła niespodziewana kolizja z rurą gazową, która miała być głębiej, a okazała się bardzo płytko. Trzeba było ją przełożyć, co nie jest winą wykonawcy. Do tego doszła ostra zima – prace zamarły na trzy miesiące. Gdyby nie ta rura, wykonawca pewnie by nadrobił zaległości. Obecnie termin końca maja nie jest zagrożony. Pierwsza warstwa asfaltu miała być wylewana wczoraj.
Co do ronda na ul. Szczecińskiej – przetarg wygrał ten sam wykonawca. Budowa ruszy lada dzień. Nie zamkniemy skrzyżowania całkowicie, bo jedyny objazd prowadziłby przez Przysiekę. Będą utrudnienia, ale musimy to przetrwać do połowy października. To skrzyżowanie od lat było bardzo uciążliwe.
Ryszard Bańka: A co z dworcem? Czy SAPiK będzie mógł się tam wprowadzić do końca miesiąca?
Jerzy Hardie-Douglas: Tak, budynek będzie oddany. Tam też były kłopoty wynikające z błędów w dokumentacji projektowej. Rozważamy pozwanie pracowni projektowej. Architekci zaprojektowali pomieszczenia oddzielone sufitem, a na miejscu okazało się, że sufitu nie ma – była tylko podwieszana konstrukcja z karton-gipsu, nad którą znajdował się nieużytkowy strych. To skomplikowało prace, wymagało nowych projektów i zezwoleń. Przy okazji odsłonięto jednak ciekawe elementy historyczne.
Ryszard Bańka: Na zakończenie: czy nastroje w „Siódemce” (Szkoła Podstawowa nr 7) zostały uspokojone w kwestii łączenia klas szóstych?
Jerzy Hardie-Douglas: Byłem zdziwiony tym tematem, bo nie znałem wcześniej szczegółów próby łączenia tych klas. Uważam, że rodzice mają rację. Prowadzenie klas integracyjnych to zadanie, które miasto kiedyś na siebie wzięło. Skoro te klasy utworzono, mamy zobowiązanie, by dociągnąć te dzieci do końca ósmej klasy.
Próba łączenia wynikała z chęci oszczędności – obsługa szkół kosztuje nas już ponad 100 milionów złotych rocznie. To największy wydatek w budżecie. Ludzie pytają: „Po co budujecie planetarium? Dajcie te pieniądze na szkoły!”. No nie, to tak nie działa. Pieniądze na planetarium to wydatki inwestycyjne (majątkowe), a utrzymanie szkół to wydatki bieżące. Od przyszłego roku nie będzie można finansować wydatków bieżących ze sprzedaży mienia (np. działek). To słuszne, bo nie można „przejadać” majątku miasta.
Przykro mi, że rodzice najedli się stresu. Wycofaliśmy się z niesłusznej decyzji. Trzeba umieć przyznać rację krytykom, jeśli ich krytyka jest konstruktywna, a nie jest tylko „wkładaniem kija w szprychy”, jak to robi ostatnio Koalicja Obywatelska.
Ryszard Bańka: Panie burmistrzu, na dziś kończymy. 30 minut minęło błyskawicznie. Dziękuję bardzo.
Jerzy Hardie-Douglas: Dziękuję bardzo i do zobaczenia.

